czwartek, 26 listopada 2009

obsessed with:Elsa Sylvan




Oto moja nowa "miłość" pod postacią szwedki Elsy Sylvan. Zawsze gdzieś z boku, rzadko na okładkach, częściej na wybiegu, jedna z tych, które nie mają parcia na szkło. Na pierwszy rzut oka zimna, posągowa postać, jak większość Skandynawek, lecz daje się poznać dopiero w w zakulisowych wywiadach. Wychodzi z niej ciepła, cudowna dziewczyna, nie zepsuta przez biznes modowy. A jak wiadomo połączenie mroźnego spojrzenia i ciepłego usposobienia daje piorunujące wrażenie.

7 komentarzy:

  1. Przyłączam się, ostatnio po prostu za nią szaleję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że miłośc do Elsy jest zarazliwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście ma cos w sobie

    OdpowiedzUsuń
  4. idealne podejście do człowieka... ona jest boska;]

    OdpowiedzUsuń